Złoty kot machający łapką od wieków przynosi ludziom biznesu pieniądze i klientów. To potężny symbol pomyślności, znany w Azji jako Maneki Neko. Dlaczego wybrałam go na patrona swojej firmy?

Tak jak złoty kot, ja również zajmuję się przyciąganiem pieniędzy i klientów. Robię to jednak za pomocą świetnego copywritingu. Choć można też powiedzieć, że pisząc teksty marketingowe, sprzedażowe, contentowe i inne po prostu „macham łapką”. Z Maneki Neko łączy mnie również podobna historia. Historia przekuwania życiowych porażek w sukces.

Pamiętasz jeszcze początki swojej działalności?

Chodzi mi o ten pełen napięcia czas, gdy masz tylko marzenie, cel lub wizję i powoli, bardzo powoli zaczynasz budować swój sukces. Historia Złotego Kota zaczyna się na długo przed tym pełnym entuzjazmu momentem wpisu do rejestru przedsiębiorców. Zaczyna się nawet przed powstaniem pomysłu na założenie firmy.

Zaczyna się moją ogromną, życiową porażką. Z powodu przepracowania i wypierania stresu, zaliczyłam potężne załamanie. Nie mogłam robić tego, co kocham – nie mogłam pisać. Właściwie nie mogłam nawet pracować. Tak jak wielu specjalistów popełniłam błąd skupiania się wyłącznie na krótkoterminowych zadaniach. Musiałam odrobić lekcje o ładowaniu baterii i działaniu strategicznym. Może kiedyś, przy herbacie opowiem Ci, o tym dokładniej.

Jedno jest pewne. Gdyby nie życiowy kryzys, nigdy nie założyłabym firmy. Kiedy dni od załamania mijały, z każdym dniem czułam, że nie ma powrotu do poprzedniego życia: szukania etatu na śmieciowym rynku pracy, nadgodzin, za które nikt mi nie płaci, spędzania czasu w korkach, życia w pośpiechu, poczucia samotności, stresu i szarpania się z rzeczywistością. Parafrazując Taco Hemingwaya „musiałam zbudować coś od zera, bo miałam dość umów o dzieła„.

Aby ułożyć życie na własnych zasadach, musiałam odzyskać radość z pisania

Zrobiłam wszystko, by moje ręcę i głowa znów mogły z przyjemnością tworzyć. Pisanie to moja największa supermoc i dziś nie wyobrażam sobie, bym mogła robić coś innego. To znaczy wyobrażam sobie, ale wtedy robi mi się smutno i ciężko.

Odkrycie, że twórcy i przedsiębiorcy czerpią z tego samego źródła kreatywności było przełomem, który skłonił mnie do założenia własnej firmy. Po kilku latach freelancingu przyszedł czas na myślenie bardziej strategiczne i przedsiębiorcze.

Początki mojej firmy są więc bardzo mocno osadzone w prywatnej historii. W walce o to, by robić to, co się kocha. W przekonaniu, że każdy powinien dzielić się swoimi talentami i czerpać satysfakcję z tego, czym się zajmuje.  

Nazwy zaczęłam szukać wraz z decyzją o założeniu firmy. Ponieważ absolutnie wszyscy przekręcają moje słowiańskie nazwisko, nie mogłam pracować pod marką Katarzyna Wiekiera. Potrzebowałam nazwy, której nie da się przekręcić.

Nazwa Złoty Kot jest efektem fascynującej, kreatywnej pracy

Miałam ogromne wymagania, co do nazwy. Oddanie charakteru mojej pracy, czyli copywritingu było tylko częścią wyzwania. Bardzo ważne było, by nazwa była łatwa do zapamiętania. Chciałam, by moja firma kojarzyła się z pieniędzmi i kreatywnością. Chciałam, by niosła ze sobą spokój i poczucie bezpieczeństwa, ale także radość i lekkość tworzenia. Gryzłam się okrutnie, aż postanowiłam odpocząć.

Szukasz nazwy dla swojej firmy? 

Jeśli chcesz wiedzieć jakie warunki powinna spełniać dobra nazwa, koniecznie przeczytaj case study o poszczególnych etapach pracy nad nazwą Złoty Kot >>

Wtedy przyszła do mnie nazwa „Złoty Kot”

Złoty kot dosłownie sam wskoczył mi w ręce. Chodziłam po mieszkaniu siostry, wzięłam w ręce jej egzemplarz Maneki Neko i usiadłam na kanapie. Zaczęłam opowiadać o swoich poszukiwaniach.

„Wiesz, potrzebuję metafory. Copywriting polega na przyciąganiu klientów i pieniędzy. Co jeszcze przyciąga klientów i pieniędze?” – zapytałam.

„Trzymasz to w rękach” – odpowiedziała.

I to był właśnie moment AHA. Po południu wspinałyśmy się na Wielką Sowę. Nigdy nie wędrowało mi się z taką lekkością. Padał pierwszy śnieg, dzieciak na plecach wcale nie wydawał się ciężki, świat był pełnią doskonałości. I taki właśnie był początek mojej firmy. Zdjęłam z pulpitu zdjęcie dziecka, wstawiłam zdjęcie złotego kota i przekształciłam swój freelancing w biznes.

A to japońska legenda o Maneki Neko

Prawdziwa historia złotego kota też zaczyna się od wielkiej życiowej porażki. A było to tak. Dawno temu w Japonii, żyła kobieta, która miała tyle kotów, że nie była wstanie ich utrzymać. Aby przeżyć, musiała sprzedać to, co kocha najbardziej – koty. A gdy sprzedała ostatniego, pękło jej serce. Była w rozpaczy, bo nie wiedziała, jak je odzyskać. Ale gdy tylko zdała sobie sprawę, jak bardzo pragnie ich powrotu podjęła decyzję, że musi o nie walczyć do skutku. Skoro ludzie tak łatwo kupili jej koty, może zacznie sprzedawać ich wizerunki? Zrobiła, jak pomyślała. Ludzie pokochali jej figurki a ona mogła odkupić utraconych towarzyszy. Od tamtej pory koty Maneki-Neko (co znaczy koty wabiące lub zapraszające) przyciągają szczęście i pomyślność.

Tradycja Maneki Neko sięga XVII wieku. Na przestrzeni stuleci kocie figurki przybierały rozmaite kształty a ich różne kolory symbolizowały odmienne jakości. Do dziś złote koty przyciągają klientów i finansową pomyślność; białe przyciągają szczęście; zielone – zdrowie; czarne odstraszają demony a różowe przyciągają adoratorów. Pierwowzorem wszystkich kotów jest japoński kot rasy bobtail, hodowany na cesarskim dworze. Mimo różnych wersji, najbardziej charakterystyczną cechą Maneki Neko pozostaje jego witająca lub machająca łapka.

kot machający łapką bobtail

Jak znosić porażki, by w przyszłości odnieść sukces?

Każdy człowiek przechodzi przez kryzysy i trudne momenty. To nasze reakcje decydują o tym, czy w przyszłości czeka nas pogorszenie czy poprawa sytuacji. Japońska legenda o Maneki Neko, jak i moja osobista historia pokazują, że istotą przedsiębiorczości jest branie spraw w swoje ręce. A odnalezienie wewnętrznej pasji jest tym, co zawsze bęzie motywować do działania.

Powodów powstawania firm jest tyle ile przedsiębiorców. Każda porażka i każdy sukces zawsze są czymś głeboko osobistym. Jestem bardzo ciekawa, czy Twoja firma narodziła się z pasji serca czy innej konieczności? Czy jej początki osadzone są w kryzysie a może w pomyśle tak dobrym, że firma była skazana na sukces? Jestem bardzo ciekawa Twojej historii. Zostaw proszę komentarz lub daj mi znać pisząc na adres katarzyna@zlotykot.pl. Gdybyś chciał/-a opisać swój przypadek, z chęcią Ci pomogę.